Link 05.04.2008 :: 16:45 co myślisz (4)

znowu w okolicach weekendu dopiero udało mi się usiąść nad zdjęciami. nie było tego zbyt dużo. ale tak.
zrobiłam sobie broszkę
kitty
przyjechała emilka- ciocia z anglii i przywiozła nam dużo prezentów. ja dostałam to:
gifts part one
a moi rodzice to:
gifts part two
a to jest po wewnętrznej stronie okładki zeszytu z małą mi(trochę go mamie zazdrosze)
little mi
a tym zajmuję się teraz
coffee&banana
jak zwykle dogadzam sobie. kawa i szejk
czas na polentę(mamałygę)
miłego popołudnia wszystkim
miau.




Link 08.04.2008 :: 20:28 co myślisz (0)

Przyznam się bez bicia- strasznie dzisiaj narzekałam. Przelewałam się sobie przez ręce i źle nastawiałam do ergometru. Wiosłować poszłam, bo musiałam. Czas między jednym narzekaniem, a drugim umilałam sobie spoglądając ukradkiem na parasolkę przypominającą mi, żebym była
happy umbrella
Na ergometr w końcu dzielnie poszłam. Nie było tak źle, czego można było się domyślić. Nawet pani trener ( i tutaj feministki powinny na mnie nakrzyczeć- trenerka! może jeszcze marynarka, antropolożka i ginekolożka? ha! takiego!) mnie pochwaliła. Jestem z tych, na których działa pozytywna motywacja, więc może w przyszłym tygodniu będzie mi łatwiej dotrzeć na wf?

Z zupełnie innej beczki. Zauważyłam ostatnio, że coraz bardziej popularne stają się materiałowe, lub biodegradalne (eko)torby. Cieszy mnie to bardzo. Nośmy torby na zakupy! Nie reklamówkom foliowym! Sama od dłuższego czasu używam tych materiałowych (zajmują mniej miejsca i są ładniejsze od zielonych zmechaconych po dwóch użyciach eko-toreb). Za każdym razem na zakupach pytam się pani w sklepie w bramie, kiedy wycofa reklamówki. Jak na razie bełkocze coś pod nosem, że najtańsze są. Ale nauczyła się, żeby nie pakować mi jednego pomidora, albo paczki psiej karmy do terebki. juhu! Tak się wciągnęłam wczoraj w temat tzw toreb wielorazowego użytku, że znalazłam siatmana. Poczytajcie. Nie podobają się ani jedne, ani drugię? Może coś weselszego?


Z jeszcze innej beczki. Od prawie tygodnia całą rodziną zdrowo się odżywiamy. Same dobre rzeczy z tego wynikają. Już czuję się chudsza, zdrowsza, lepsza. Po jedzeniu nie jestem ociężała i senna. Czekam, aż poprawią mi się włosy i paznokcie- jak na razie zmian nie widzę. Jednak największym plusem dla mnie jest to, że gotując obiad dla całej rodziny za 5zł mogę sobie pozwolić na dogadzanie sobie mozarellą i lemoniadą ( co przypomina mi o tym, że pić mi się chce. zaraz wycisnę kilka cytrusów hihi!). Strasznie dużo miłych spraw. Aż mi się odechciało narzekać.

Noście własne torby na zakupy, zdrowo się odżywiajcie i śmiejcie w głos nawet, jak jest szaro i wieje. O!
miau.




Link 12.04.2008 :: 13:27 co myślisz (3)

Szukam inspiracji.
Hmm. Spędziłam ostatnio dwa dni bez komputera. W gruncie rzeczy fajnie było. trzeba będzie częściej tak robić.
lack of everything
Nie chce mi się, ale mam poczucie, że powinnam.
lubię sok pomidorowy i turbany. lubię machać palcami u stóp i to, jak pachnie w parku. lubię samoprzylepne literki i przebierane imprezy. lubię wymyślać historyjki o ludziach na podstawie jednego przedmiotu. lubię awokado i makaron z sosem pomidorowym. lubię też wymyślać, co w danej chwili lubię i i i i jeszcze lubię drzemki w ciągu dnia i skarpetki w kropki. lubię mojego kota.
cat and the moleskine
mam pudziana! trzeba go jeszcze będzie naprawić, bo jest po przejściach i... zobaczymy jeszcze.


może później jakoś bardziej..
miau.

ps. aparat będzie za 10 dni! hihihi




Link 13.04.2008 :: 13:35 co myślisz (2)


oj uśmiałam się niemiłosiernie.
a teraz coś z zupełnie innej beczki. scena zbrodni
crime scene
oraz specjalnie dla wszystkiech, którzy śmieją się ze mnie, że piszę właściwie prawie tylko o jedzeniu- oto fragment mojego śniadania (uwielbiam 'piętrowe' kanapki)

miau.




niedzielę lubię

Link 13.04.2008 :: 15:00 co myślisz (0)

~ rysunki laury laine zrobiły na mnie duże wrażenie. szczególnie włosy.
~ tu jest dużo ładnych zdjęć. jest też trochę mniej ładnych.
~ wybitnie urocze kłamstwa
~ projekt the room
~ to mnie rozbroiło. hmm. w skrócie- trumny
~ łohohoho ale twarze niesamowite.
~ przeglądając tą stronę można stracić dużo czasu. więc, jeśli komuś się nudzi polecam całą masę urban legends.

miłego popołudnia, czas do pracy.
miau.




Link 17.04.2008 :: 11:38 co myślisz (4)

Po 1 przyjechał dziadek i trzeba było gdzieś ukryć mariusza.

hide and seek

Bawiłam się też z bukowinową ekipą. Byli jacyś niewyraźni.

blurred

the bold and the beautiful

Po 2 byłam wczoraj w Poznaniu. Zmarzłam niemiłosiernie i teraz przemarznięta zalegam w domu- jestem trochę chora z tego wszystkiego. Mam nadzieję, że następnym razem Poznań zrobi na mnie lepsze wrażenie. Tam też było niewyraźnie.

ania
Ania



Zwierzęta na sklepieniu w ratuszu. Chyba najbardziej polubiłam rhinocerusa. Jest jakby troszeczkę wycofany.
Kot (egipski?) na moście kolejowym
bridge cat

Wracając, w pociągu poznałyśmy dwóch bardzo miłych chłopców. Cztery godziny rozmów na bardzo wysokim poziomie absurdu zbliżyły nas do siebie tak bardzo, że razem poszliśmy uczcić to piwem w kulturalnej oraz cudownym zestawem specjalnych imion. Koledzy zostali mianowani Eustachym i Romanem, ja Teodorą, Zofia Mariną, zaś Ami Danielą. Tym optymistycznym akcentem kończę i pozdrawiam z czeluści kołder i z przewianym i przemarzniętym wszystkim.
miau.




Link 21.04.2008 :: 19:55 co myślisz (5)

byłam wczoraj z mamą na lotnisku odebrać aparat.
mum
od razu zaczęłam się nim bawić. oto, jakie piękności znalazłam na odyńca.
rubbish pot

pedofil

found
wieczorem zaś byłam na koncercie zespoły Rromariachi z kolegą kamila borsuka- maćkiem. zakochałam się w panach z kapeli, a w szczególności w klawiszowcu. tany tany były, aż do mokrej koszulki. (jakość zdjęć z koncertu pozostawia wiele do życzenia- jeszcze nie do końca nauczyłam się posługiwać nowym aparatem)
rromariachi

klawiszowiec
ale nie wszystko tego wieczoru było takie wesołe! na górczweskiej stanęliśmy twarzą w twarz w potworem!
monster
po tańczeniu wesoło i dużo człowiek robi się głodny. poszliśmy więc do baru emilka na 'najwyższą pizzę w mieście'. była dobra. wstydzę się.
najwyższa pizza w mieście
dziś grdzecznie wracałam sobie do domu. na schodach staranowali mnie strażacy. 3 wozy przyjechały, w tym jeden z dźwigiem. jak się okazało ktoś wziął za dym pożarowy pył, jaki wydostawał się przez okna na strychu (pył z piaskarki). na szczęście prawdziwego pożaru nie było, nie musimy płacić za interwencję i pan z kamerą, który kręcił przebieg interwencji powiedział, że będziemy za tydzień w wiadomościach. a ja mam zdjęcia. niestety panowie strażacy nie chcieli zrobić sobie ze mną pamiątkowego zdjęcia. a tacy dzielni byli, silni...
false alarm

false alarm

false alarm
na koniec mam ślad stopy.
cat
tym radosnym akcentem kończę
miau.



archiwum

2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
12
11
10
9
8
7
6
5
4
3
2
1
2007
2006


tumblr

juliaclementine

linki

agnes
dezeen
cons
cyberkot
foto decadent
galadarling
itschloe
krisatomic
lapsus lazuli
lovely package
minimalismic
mkłj
nectar & light
nubby twiglet
pancygaro
photoshop disasters
sandra juto
stopa
swiss miss
the impossible cool
the selvege yard
ufo

  • powered by Blogi i Fotoblogi