juz drugi dzien siedze w domu. pilnuje hydraulikow. jedyne co slysze, to stukanie, wiercenie, walenie, tupanie etc. szalu dostac mozna. mialam ambitny plan wykozystania tego czasu konstruktywnie. pozytecznie. ale niestety jak pisalam wyzej slysze jedynie stukanie, walenie wiercenie...
dlatego postanowilam przynajmniej troche upozytecznic ten czas i kiedy juz na prawde nie moge zebrac mysli, skupic sie na czytaniu, skoncentrowac sie na uczeniu, przeglądam radośnie cala mase plyt kosmateusza i albumy jakies z fotografia.
udalo mi sie wykopac od cholery niesamowitej muzyki, ale rowniez klasyki troche brakujacej mi. nie wspominajac o przynajmniej godzinie spedzonej na goladaniu w internecie fotografii przedziwnych i niesamowitych. po tym ciut przydlugim wstepie, smacznego:
nie bylam w stanie wybrac jednego zdjecia, wszystkie mi sie podobaly mniej lub bardziej, padowaly mniej lub bardziej. nie chcialam wyroznic jednego fotografa z mojej listy, wiec wybralam zdjecie samo w sobie niezbyt wybitne, aczkolwiek bardzo ladne. zdjecie wybitnego zrobione przez wybitnego. hoyningen huene henriemu cartierre-bressonowi


z drugiej strony zaczynam powoli rozumiec to zdjecie. zdjecie, jakich bylo wiele. ile jest zdjec fotografujacego fotografa. ale na niewielu widac to skupienie, napiecie, geniusz widoczny, jak zyly na czole.
zbieram sie tez, by zebrac male skrawki, pojedyncze mysli z marginesow, okladek, osratnich stron ksiazki, papierkow z kieszeni w jedna calosc. a moze kilka.ale to jeszcze nie teraz.
na chwile przestali kuc!
wracam do nauki
miau.





co pomysleli:
fotolog.pl :: Forum :: Wróć